Pojęcia
Neuroatypowość nie jest diagnozą. Co właściwie oznacza to słowo
Neuroróżnorodność opisuje zróżnicowanie sposobów funkcjonowania ludzi. Neuroatypowość nie jest osobnym rozpoznaniem klinicznym ani testem na ADHD lub autyzm.
Słowo „neuroatypowość” jest dziś używane bardzo szeroko. Dla części osób daje język, który lepiej opisuje ich doświadczenie niż ciągłe mówienie o deficytach. Dla innych brzmi nieprecyzyjnie, bo wrzuca do jednego worka bardzo różne sposoby funkcjonowania. Obie reakcje są zrozumiałe.
Najważniejsze rozróżnienie jest proste: neuroatypowość nie jest rozpoznaniem medycznym ani psychologicznym. Nie istnieją kryteria diagnostyczne „neuroatypowości” jako jednej jednostki. Nie ma też testu, który mógłby potwierdzić ją w taki sposób, w jaki ocenia się ADHD albo spektrum autyzmu.
Neuroróżnorodność zaczyna się od obserwacji różnic
Ludzkie mózgi nie działają identycznie. Różnimy się tempem przetwarzania informacji, sposobem kierowania uwagi, reakcjami sensorycznymi, pamięcią, potrzebą przewidywalności i sposobem uczenia się. Sam fakt różnorodności nie oznacza zaburzenia.
Pojęcie neuroróżnorodności służy do opisywania tej zmienności bez założenia, że istnieje tylko jeden prawidłowy sposób funkcjonowania. W debacie społecznej często wykorzystuje się je szczególnie w odniesieniu do autyzmu, ADHD, dysleksji i innych profili neurorozwojowych.
To podejście nie unieważnia realnych trudności. Można jednocześnie uznawać naturalną różnorodność ludzi i mówić o niepełnosprawności, cierpieniu albo potrzebie leczenia tam, gdzie rzeczywiście występują.
Neuroatypowy nie znaczy automatycznie autystyczny albo z ADHD
W potocznym użyciu słowo bywa traktowane jak skrót dla wszystkich osób, które czują się inne od większości. To może być pomocne w rozmowie o doświadczeniu, ale diagnostycznie jest zbyt szerokie.
Problemy z koncentracją mogą wynikać z ADHD, ale też z depresji, lęku, niewyspania, choroby somatycznej albo długotrwałego przeciążenia. Wrażliwość na dźwięk może być częścią autystycznego profilu sensorycznego, ale może pojawić się także przy migrenie, ADHD, po doświadczeniach traumatycznych albo bez żadnego rozpoznania neurorozwojowego.
Dlatego rozpoznanie siebie w opisie neuroatypowości może być początkiem ciekawości. Nie powinno być skrótem do konkretnej diagnozy.
Diagnoza i tożsamość odpowiadają na inne pytania
Diagnoza kliniczna ma kryteria. Ma określony cel i wymaga oceny, czy dany wzorzec rzeczywiście pasuje do konkretnego rozpoznania oraz czy powoduje istotny wpływ na funkcjonowanie.
Język tożsamościowy pełni inną funkcję. Może pomagać znaleźć społeczność, przestać interpretować każdą trudność jako osobistą porażkę i lepiej nazwać własne potrzeby. Nie musi zastępować diagnozy i nie musi być przez nią warunkowany.
Nie każda osoba z ADHD lub w spektrum autyzmu chce używać określenia „neuroatypowa”. Nie każda osoba używająca go ma formalne rozpoznanie. W rozmowie najlepiej sprawdzać, jakich słów chce używać konkretna osoba.
Model neuroróżnorodności nie mówi, że wsparcie jest niepotrzebne
Czasem pojawia się fałszywe przeciwstawienie. Albo uznajemy autyzm i ADHD za różnice, albo traktujemy trudności poważnie. W praktyce można robić obie rzeczy naraz.
Osoba może cenić intensywne zainteresowania i jednocześnie potrzebować dużego wsparcia w codziennej organizacji. Może nie chcieć zmieniać swojego sposobu komunikacji, a jednocześnie potrzebować leczenia współwystępującej depresji. Może uważać ADHD za część własnej tożsamości i korzystać z farmakoterapii.
Dobre wsparcie nie powinno zaczynać się od pytania, jak uczynić człowieka bardziej podobnym do większości. Bardziej użyteczne jest pytanie, co ogranicza jego życie, czego potrzebuje i które cechy chce wspierać, a które trudności zmniejszać.
Środowisko ma znaczenie, ale nie wyjaśnia wszystkiego
Ta sama osoba może funkcjonować bardzo różnie w dwóch miejscach. Praca z jasnymi zadaniami, możliwością używania słuchawek i przewidywalnym rytmem może być znacznie łatwiejsza niż otwarte biuro pełne przerw i niedopowiedzeń.
To nie oznacza, że profil neurorozwojowy znika w lepiej dopasowanym środowisku. Zmienia się relacja między wymaganiami a możliwościami osoby.
Właśnie dlatego czasem dostosowanie warunków daje większą zmianę niż kolejna próba nauczenia człowieka ignorowania własnych potrzeb.
Nie trzeba wybierać między akceptacją a precyzją
Język neuroróżnorodności jest wartościowy wtedy, gdy pomaga mówić o ludziach bez redukowania ich do deficytów. Jednocześnie w zdrowiu psychicznym potrzebna jest precyzja. ADHD, autyzm, dysleksja, zaburzenia lękowe i problemy ze snem nie są tym samym tylko dlatego, że mogą wpływać na koncentrację albo codzienne funkcjonowanie.
Jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie o konkretną diagnozę, warto przejść do serwisu poświęconego temu procesowi. DiagnozaADHD.com.pl opisuje ocenę ADHD. SpektrumAutyzmu.edu.pl rozwija wiedzę o autyzmie. AuDHD.pl zajmuje się współwystępowaniem obu profili.
Neuroatypowości.pl ma inną rolę. Chcemy opisywać, jak różne sposoby funkcjonowania wpływają na zwykłe życie i co można zrobić, żeby mniej energii tracić na niepotrzebne dopasowywanie się do jednego modelu.
Słowo może być użyteczne bez tworzenia nowej etykiety klinicznej
Dla części osób język neuroatypowości pomaga opisać doświadczenie przed diagnozą albo wtedy, gdy kilka cech nie mieści się w jednym prostym opisie. Warto jednak zachować różnicę między językiem społecznym i edukacyjnym a rozpoznaniem klinicznym. To, że ktoś odnajduje się w opisie neuroróżnorodności, nie mówi jeszcze, czy spełnia kryteria ADHD, autyzmu albo innego rozpoznania.
Potrzeba wsparcia nie zawsze musi czekać na nazwę
Jeżeli konkretna zmiana pomaga funkcjonować, na przykład pisemne instrukcje, ograniczenie hałasu albo bardziej przewidywalny plan, jej sens można oceniać po efekcie. Nie każda praktyczna modyfikacja wymaga najpierw ustalenia diagnozy. Diagnoza może być ważna z innych powodów, ale codzienne środowisko da się czasem poprawić wcześniej.